Violetta
-Violetto mam już nasze walizki . Chodź Ramallo czeka już na nas na parkingu.
Po tych słowach pospiesznie ruszyłam za tatą .Po drodze kilka razy się potknęłam. Przecież nie byłabym sobą gdybym całą drogę przeszła bez szwanku . Z tego ludzie mnie znają. Ciągłe niezdecydowanie i potykanie się. Ale postanowiłam co do tego pierwszego się zmienić. Nie będę już niezdecydowaną córeczką tatusia. Podczas wakacji miałam bardzo dużo czasu na przemyślenia. Przed wyjazdem powiedziałam Tomasowi i Leonowi, że nie jestem gotowa na związek z żadnym z nich. Zmieniłam zdanie. Zdałam sobie sprawę,że bez jednego z nich nie potrafię żyć. Brakowało mi go przez całe wakacje. Tęskniłam za jego uśmiechem,zielonymi oczami, tym jak zawsze mnie przytulał kiedy tylko tego potrzebowałam,za jego głosem, po prostu za wszystkim co dotyczyło jego osoby. Wprost nie mogłam się doczekać,żeby mu to wszystko powiedzieć,żeby go zobaczyć ,żeby moje serce znowu szybciej zabiło, kiedy zobaczy uśmiech na jego twarzy. Nikogo nie informowałam o moim powrocie. Chciałam im wszystkim zrobić niespodziankę. Kontakt miałam tylko z Francescą, jednak tylko przez pierwszy miesiąc wakacji. Później jakoś kontakt się urwał. Pewnie Francesca nie dzwoniła,bo po prostu nie miała czasu spędzając wakacje z rodziną. Nie mam do niej o to żalu. Dzięki temu będziemy miały bardzo dużo tematów do rozmowy. Przez te rozmyślania nie zauważyłam nawet kiedy dotarliśmy pod dom.
Wysiadłam z samochodu i od razu zobaczyłam roześmianą Olgę stojącą w progu. Podbiegłam do niej i przytuliłam ją .
- Violetta ! Moja mała Violetta ! Jak ja za Tobą tęskniłam moja malutka ! Wszystko dobrze ? Nie jesteś głodna?Upiekę Ci twoje ulubione ciasto czekoladowe jeśli chcesz.A może jesteś zmęczona? Może chcesz się położyć? Przygotowałam Ci już na górze czystą pościel.
Tak to właśnie była moja Olga, wiecznie się o mnie troszcząca.
-Ja też za Tobą tęskniłam ! I masz rację,chyba pójdę się już położyć. Ta podróż była bardzo męcząca.
Chwilę później byłam już na górze. Otworzyłam drzwi do swojego pokoju i od razu to poczułam. To uczucie,że nareszcie jestem tam gdzie powinnam, Wszystko było na swoim miejscu, tak jak to zostawiłam. Uwielbiam mój pokój. Jest moim azylem. To tu powstała moja pierwsza piosenka En mi mundo.
Położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Śniło mi się,że byłam w parku. Siedziałam na ławce w pięknym miejscu,przede mną rozpościerał się widok na morze, którego fale rozbijały się o brzegi. W pewnym momencie poczułam na sobie czyjeś spojrzenie. Odwróciłam się i zobaczyłam go. Kąciki jego ust uniosły się w górę, w oczach zobaczyłam ten błysk za którym tak tęskniłam,a na policzkach pojawiły się te dołeczki, które rozpoznałabym wszędzie. Nie potrafiłam się nie uśmiechnąć. Wstałam i zaczęłam biec w jego stronę. Było jak w tych romantycznych filmach. Czas się spowolnił, a my biegliśmy do siebie,aby rzucić się sobie w ramiona. Jednak tak się nie stało. Nagle wyraz jego twarzy zmienił się. W jego oczach dostrzegłam ból i smutek. On sam zaczął się rozmazywać i po chwili znikł. Zostałam sama. Stałam tam i nie wiedziałam co robić .. Wtem poczułam,że ktoś delikatnie mną potrząsa.
-Violu, czas wstać . Violu .. - to był głos Angie . Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam ją krzątającą się po moim pokoju. Odsłoniła zasłony i światło wypełniło cały pokój. Pogoda za oknem była cudowna. W sam raz na to,żebym mogła wszystkich odwiedzić.
-Oj dobrze Angie już wstaję . Która jest godzina ?
-W pół do 11 . Spałaś bardzo długo, ale to zrozumiałe byłaś przecież bardzo zmęczona.- Angie opowiedziała i uśmiechnęła się do mnie.-za chwilę możesz zejść na śniadanie Olga już wszystko przygotowała.- powiedziała to po czym pocałowała mnie w czoło i wyszła z pokoju.
Wstałam z łóżka i zaczęłam szukać jakiegoś ubrania. Ciągle jednak męczyła mnie myśl o moim śnie. Pamiętałam,że coś mi się śniło,ale nie mogłam sobie nic przypomnieć. Czułam tylko dziwny niepokój.
Zeszłam na śniadanie, tata wraz z Angie siedzieli objęci przy stole. Ach tak nie wspomniałam,że kiedy wyjechaliśmy tata i Angie w końcu wyznali sobie swoje uczucia i od tej pory są razem. Bardzo się z tego cieszę bo to tak jakbym znowu miała obojga rodziców. Olga krzątała się w kuchni, a z gabinetu taty słychać było głos Ramallo rozmawiającym z kimś przez telefon. W jadalni pachniało słodkimi naleśnikami, które uwielbiałam. Roześmiałam się, usiadłam przy stole i od razu zabrałam się za pałaszowanie całego talerza z naleśnikami. Tata widząc mój apetyt uśmiechnął się i powiedział :
- Widzę,że humor dzisiaj Ci dopisuje. To dobrze, bo wczoraj byłaś jakaś zamyślona.W samolocie prawie w ogóle się nie odzywałaś.
- No wiesz tato. Myślałam, jak zareagują wszyscy kiedy się zobaczymy. A może oni już mnie nie pamiętają?
- Daj spokój Violetto -odezwała się Angie- to niemożliwe, wszyscy tutaj Cię polubili i na pewno bardzo za Tobą tęsknią. Już wyobrażam sobie ich miny kiedy Cię zobaczą, a już zwłaszcza minę Francesci, która będzie wręcz wniebowzięta. Na pewno wszystko będzie dobrze.
Po zapewnieniach Angie od razu poczułam się pewniej.
- W takim razie czy mogę wyjść teraz z domu,żeby się z nimi zobaczyć ?-zapytałam.
-Oczywiście,że tak Violetto -odpowiedział tata- tylko nie wróć za późno .
Ucieszyłam się kiedy tata mi pozwolił. Kiedyś by tego nie zrobił, ale od kiedy jest z nami Angie bardzo się zmienił. Teraz mogę śpiewać, uczyć się w Studio21, po prostu mogę spełniać swoje marzenia. Byłabym zapomniała,przecież zajęcia w Studio21 zaczynają się już za tydzień. Przez wakacje napisałam kilka nowych piosenek i wręcz nie mogę się doczekać,żeby je zaśpiewać z moimi przyjaciółmi.
-Słyszałam coś o jakimś przyjęciu w Resto, które się dzisiaj odbywa.-poinformowała mnie Angie-może tam zacznij poszukiwania .
Przyjęcie ? Dzisiaj ? Co to może być za okazja ? No tak !Przecież dzisiaj jest 21 sierpnia ! Urodziny Leona ! Jak mogłam zapomnieć ! Prezentu już raczej nie zdążę mu kupić.Mam nadzieję,że moja obecność będzie dla niego w jakimś sensie prezentem.W ogóle jak ja wyglądam ! Muszę szybko się przebrać. Pobiegłam na górę i zmieniłam strój.Założyłam turkusową sukienkę, spięłam włosy w luźny kok, zrobiłam lekki makijaż i prędko wybiegłam z domu. Nie wiedziałam czy pamiętam jeszcze drogę do Resto,ale ku mojemu zdziwieniu dotarłam bez najmniejszego problemu. Kiedy stanęłam przed drzwiami wejściowymi poczułam lekki stres.Co jeśli Leon będzie niezadowolony z mojej obecności? Postanowiłam,że wejdę tylnym wejściem,żeby nie robić zbytniej sensacji. Cicho weszłam na salę od strony zaplecza. Wszędzie panowała ciemność i słychać było tylko ciche szepty. Nikt mnie chyba nie zauważył. Pomyślałam,że pewnie robią Leonowi niespodziankę, więc ukryłam się za stojącym z tyłu sali fortepianem. Nagle ktoś krzyknął :
-CISZA ! Idą !
Chwilę później drzwi uchyliły się, do sali wdarło się światło i moim oczom ukazał się .. Nie to niemożliwe..